środa, 24 grudnia 2014

Miniaturka 3


Świąteczny Cud...

_________________________________________________________________________

Hermiona stała przy oknie patrząc na zastawiony stół. Uśmiechnęła się lekko, to była pierwsza wigilijna kolacja, na którą zaprosiła wszystkich znajomych, przyjaciół i wrogów... Poczuła jak ktoś łapie ją od tyłu. Draco nachylił się nad nią i pocałował lekko. 
- Pysznie to wszystko wygląda. - pochwalił ją.
- Tak, tylko czy ktokolwiek zwróci na to uwagę jeśli będą się cały czas tłuc. - rzuciła w przestrzeń. Blondyn roześmiał się.
- Wszystko będzie dobrze. - przytulił ją. - No a teraz idź się już przebrać, bo zaraz przyjdą goście.
Hermiona otrząsnęła się z transu i pobiegła na górę. Całkowicie zapomniała, żeby przygotować sobie coś do ubrania. W końcu jednak wybrała coś odpowiedniego. Szybko ubrała się i uczesała, po czym zeszła na dół. Już na schodach usłyszała głosy.
-- Przyszli pierwsi goście -- pomyślała -- przedstawienie czas zacząć.
W salonie zastała Lucjusza i Narcyze, oraz Pana i Panią Weasley. Draco bezskutecznie próbował rozładować napiętą atmosferę, ale zanim Hermiona zdążyła podejść, aby mu pomóc, ktoś znowu zadzwonił do drzwi. Stali tam Ginny z Blaisem i ich czteroletnią córeczką, Harry z Pansy, Nott, Fred i George z Angeliną, oraz Ron, który patrzył na nią trochę niepewnie. Na samym końcu przybyli również rodzice Hermiony.
- To może usiądźmy do stołu? - zapytała Hermiona, kiedy wszyscy byli już w salonie i otrzymali kieliszek. 
Nie było tak źle, gdy brązowowłosa podała pierwsze dania na stół, wywiązała się rozmowa. Zrobiło się luźniej, zaczęli żartować. Pan Granger zagadnął Malfoya Seniora, a Narcyza swobodnie gawędziła z Molly. Również Ginny po raz pierwszy od wielu miesięcy odezwała się do Rona. Hermionie zrobiło się cieplej na sercu. 
- Wypijmy toast! - powiedział Draco i podniósł kieliszek. - Za wspaniały pomysł mojej pięknej żony, abyśmy w tym dniu spotkali się tu wszyscy razem!
- Za Hermionę. - zawtórował mu Harry.
- Za Hermionę. - powtórzyli wszyscy razem i wypili trunek.
Reszta wieczoru minęła spokojnie, a o dziesiątej wszyscy zaczęli się zbierać. Ostatni wyszedł Ron. Zanim jednak teleportował się spod domu, spojrzał jeszcze raz na Hermionę i wyszeptał,
- Wybacz mi.
Nastała chwila ciszy, którą jednak przerwała była gryfonka.
- Już dawno ci wybaczyłam Ron. - odpowiedziała dziewczyna. Uśmiechnął się i zniknął z cichym pyknięciem. 
Miona wróciła do domu. Jej mąż nucił coś cicho, z uśmiechem na ustach.
- I co, nie było źle.
- Masz rację. - odpowiedziała i pocałowała go. - Było niespodziewanie dobrze, prawie taki... Świąteczny Cud....

________________________________________________________________________

Hej!

Miniaturka bardzo krótka, ale z założenia nie miała być długa. Taka pokazująca świąteczną atmosferę. Mam nadzieję, że mimo wszystko będzie się wam podobać. Co do rozdziału, jeśli się wyrobię, to pojawi się jak zwykle w piątek :)


hairy



1 komentarz:

  1. Świetna miniaturka! :) Bardzo mało błędów - aż dumna jestem z Ciebie! ;')
    Do zobaczenia w nowym roku! :)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń