"Rejs w inną stronę"
- Bardzo Panią przep... Granger! - o, Boże, nie, to nie mogła być prawda. Hermiona prosiła Boga, aby nie miała racji, ale zbyt dobrze znała ten zimny głos należący do, nikogo innego, jak tylko do...
- Malfoy, uważaj jak łazisz!
- To ja mam uważać?! Ty lepiej patrz gdzie leziesz! - chłopak otrzepał się z niewidzialnego kurzu i odszedł dumnym krokiem. Hermioną wstrząsały spazmy wściekłości i chęci mordu, poprzysiągła sobie, że już nigdy nie zobaczy tego arystokratycznego dupka!
Cały dzień zleciał jej na rozmyślaniu o blond chłopaku i przeklinaniu go, dlatego bardzo się ucieszyła, kiedy usłyszała jak zegar w jej gabinecie wybija siódmą. Zebrała swoje rzeczy i popędziła do domu. Ubrania miała przygotowane od wczoraj wieczorem, więc tylko się przebrała i zrobiła makijaż. Półtorej godziny później szła już z Ginny do klubu. Tak jak zawsze było głośno i gorąco. Usiadły przy najbliższym stoliku i zaczęły rozmawiać.
- Nie uwierzysz, kogo dzisiaj spotkałam - Hermiona postanowiła poruszyć sprawę blond
arystokraty. - Malfoya!
- Masz rację, nie wierzę! Londyn jest taki wielki, a ty musiałaś spotkać właśnie jego?!
- Mi to mówisz, ja tylko szłam do pracy! Dobra, koniec tematu. Tak na marginesie, mam nadzieję, że po jutrze Ron mi się oświadczy - wyznała przyjaciółce Miona.
- I chcesz z nim spędzić resztę życia! Słuchaj, nie zrozum mnie źle, ale ty i mój brat w ogóle do siebie nie pasujecie.
- Ale ja go kocham! - próbowała ją przekonać szatynka. Ginny tylko poklepała ją po policzku i westchnęła.
- Zobacz jaka jesteś ładna, potrzebujesz jakiegoś porządnego faceta, a ty już dwa lata marnujesz się z moim bratem!
Zamawiały kolejne drinki, rozmawiały o kolejnych rzeczach, lecz nie zauważyły, że od pewnego czasu przygląda się im dwóch facetów.
- Ciekawe, czy czarodziejki, czy mugolki - zagadnął jeden z nich o ciemniejszej karnacji.
- Nie wiem, ale mam chęć na tą po prawej - blondyn wskazał na Hermionę. Alkohol szumiał mu w głowie, co mu szkodzi się trochę zabawić...
Ruszył wolnym krokiem w stronę wskazanej wcześniej dziewczyny.
- Zastanawiałem się właśnie, czy mógł... Granger! - dopiero teraz zauważył twarz dziewczyny. Chyba prześladował go pech!
- No nie, znowu ty - dziewczyna wyglądała na znudzoną, choć Malfoy był niczego sobie...
- W sumie, co mi tam, zastanawiałem się właśnie, czy mógłbym postawić ci drinka...
- Czy ty próbujesz prawić mi komplementy?
Chłopak zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią, w sumie wojna się już skończyła, a dziewczyna była niczego sobie...
- Tak, to był komplement, tak więc postawię ci drinka, a potem pojedziemy do mojego domu - ostatnie zdanie wyszeptał Hermionie do ucha.
- Dobra, dość tego, wychodzę! - dziewczyna pomimo wypitego alkoholu była na tyle trzeźwa, aby stamtąd wyjść. - Pa Ginny!
- Hermiona, no co ty!- krzyknęła za nią przyjaciółka.
- Dobra może być i tak, jedziemy moim czy twoim samochodem?
- PA!
Dziewczyna wybiegła z klubu i teleportowała się do domu z cichym trzaskiem.
Była sobota, jej urodziny. Specjalnie nie szła dzisiaj do pracy, aby przygotować się na ten wielki wieczór. Nie była podekscytowana samym faktem urodzin, ale tym, że dzisiaj jej chłopak miał się jej oświadczyć. Znowu myślami była przy blondwłosym arystokracie. Choć minęły dwa dni od wydarzenia w klubie, dalej nie mogła o nim zapomnieć. Pieprzony dupek!
O 12.00, kiedy była już gotowa i wyszykowana, udała się do restauracji, gdzie umówiła się z Ronem. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy weszła do lokalu i zastała tam wszystkich znajomych.
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - ktoś zaszedł ją od tyłu.
- Ron, dziękuję - wyszeptała dziewczyna i pocałowała go.
Cały dzień minął im na zabawie, a kiedy mieli się już zbierać, nadszedł ten moment.
- Kochanie - Hermiona była w siódmym niebie. Ron stał przed nią, trzymając ją za ręce i grzebiąc w kieszeni, zapewne w poszukiwaniu pierścionka. - Chciałbym, abyś uczyniła mi ten zaszczyt i...- dziewczyna wstrzymała oddech, to była jej chwila - i pojechała ze mną w rejs dookoła świata! - chwila oczekiwania minęła. Ron wyjął z kieszeni dwa bilety podróżne. - Nie cieszysz się - stwierdził po chwili fakt.
- Nie, cieszę się i to bardzo, ale myślałam, że mi się oświadczysz... - dziewczyna przykro stwierdziła fakt.
- Zrozum - jej chłopak zaczął wyjaśniać - ja muszę jeszcze pomyśleć nad przyszłością naszego związku, potrzebuję jeszcze trochę czasu, okej?
Hermiona myślała, że się przesłyszała, ON potrzebuje jeszcze trochę czasu?! Wybuchła spazmatycznym śmiechem.
- Tak, jasne, miej tyle czasu, ile chcesz - dalej śmiała się jak wariatka, a Ron patrzył na nią jakby postradała zmysły. - Myśl ile chcesz, o i możesz sobie jechać w ten głupi rejs, ale NIE ZE MNĄ!!!
Wyszła trzaskając drzwiami, zostawiwszy zdumionego chłopaka całkiem samego. Wychodząc, zdążyła jeszcze dostrzec minę Ginny, pełną triumfu. Wiedziała, gdzie chce pójść. Kilka minut później, cała przemoczona wpadła do klubu i od razu wyłapała tę blond czuprynę.
- Hej, ty! - krzyknęła do Malfoy'a, po czym podeszła i namiętnie go pocałowała. - Jedziemy do
ciebie - wyszeptała i pociągnęła go w stronę wyjścia.
* dwa lata później
- Draco, pośpiesz się, zaraz się spóźnimy!
- Dobra, już idę - posłusznie podszedł do Hermiony, aby ta zawiązała mu krawat. - Lubię tę sukienkę... - wymruczał jej do ucha.
- Malfoy, nie teraz, musimy już iść. Czy Mag i Chris są już gotowi? - ale nie otrzymała odpowiedzi. Jej mąż przyparł ją do ściany i pocałował.
- Chociaż jesteś ze mną już dwa lata, dalej nie mogę się na ciebie napatrzeć...
- Kocham cię - wyszeptała Hermiona.
_________________________________________________________________________________
Hejka!
Dzisiaj mam urodziny, dlatego też postanowiłam napisać dla was miniaturkę. Mam nadzieję, że nie jest taka zła, i ktokolwiek zechce ją przeczytać. Nie będę dalej przynudzać, więc do... napisania,
hairy

Świetna :-). Czytałam przy tobie Hairy. Wiesz co sądze o tej miniaturce. Miałaś jej nadać nazwę Włochaczu. Świetnie jak zawsze :-).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was, Rose.
Już dodałam nazwę. :)
Usuń