piątek, 21 listopada 2014

Rozdział IV cz. 2

Rozdział IV cz. 2

'I tak idąc w ciemną noc, zostawiam za sobą wszystko co kocham...'
_________________________________________________________________________________

Stała na dziedzińcu Riddle Manor. Zaraz miała się teleportować do swojej nowej szkoły. Niewiarygodne, ilu ludzi może ją żegnać, była ich tam razem chyba z setka. Pożegnała się już z mamą, Pansy, Blaisem oraz Derekiem. Ojciec miał teleportować się razem z nią.
Wszystkie walizki były już dawno spakowane i zniesione. Po policzkach znowu pociekły jej łzy. Nadal nie wierzyła, że zaraz opuści miejsce, w którym się wychowywała - jej kochaną Anglię... Przynajmniej jej rozmowa z Grangerami przebiegła pomyślnie. Hermiona pożegnała się z nimi i obiecała, że będzie pisać. Nie miała im za złe, że jej nie powiedzieli kim tak naprawdę jest. Zawsze ją kochali i wspierali i tylko to się liczyło. Otarła łzy rękawem i uśmiechnęła się blado.
- Oto ja, witaj nowe życie. Idę głową naprzód, już nic mnie nie zatrzyma - szeptała w myślach. Dała ojcu znak głową, że mogą ruszać i już po chwili poczuła szarpnięcie w okolicy pępka.
Poczuła zimny podmuch wiatru na twarzy i aż zadrżała. Otworzyła oczy. Ona oraz Lord stali dokładnie naprzeciw bramy wiodącej do zamku, w którym znajdował się Durmstrang. Teraz ujrzała to jak na dłoni. Jeśli przekroczy tą bramę, nie będzie odwrotu, jej życie nigdy nie będzie takie jak kiedyś, zmieni się diametralnie...
- Gotowa? - dziewczynę dobiegł głos taty. On również patrzył z lekkim strachem na drogę rozciągającą się przed nimi. Hermiona milczała, ale wiedziała już, co odpowie. Czuła, że w głębi duszy podjęła tą decyzję już dawno temu...
- Tak - odpowiedziała drżącym, ale pewnym głosem...

2 komentarze:

  1. I psikus!
    Rozdział bardzo krótki, nawet nie wiem czy mogę go nazwać rozdziałem :P. Jego treści nie mogłam zawrzeć w poprzedniej notce, ponieważ po prostu mi to nie pasowało.
    Miłego czytania XD i do następnego rozdziału (piątek)
    hairy

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało :(. Wrzuć następny rozdział.
    Pozdrawiam, Rose.

    OdpowiedzUsuń